Wyniki konkursu "Najstarszy przedmiot w moim domu".
Mamy już wyniki konkursu "Najstarszy przedmiot w moim domu". Nagrody i dyplomy dla zwycięzców, wyróżnionych i wszystkich uczestników będą do odebrania osobiście w biurze BOK-u w Konarzynach od czwartku 18 lutego 2021 r. w godz. 8-16.
Poniżej kolejność miejsc:
1. Kuba Kostrzewski, 2. Anastazja Tyborska, 3. Milena Gasperowicz
Wyróżnienia: Marcel Szczerbak, Zosia Szyca, Wojtek Dykier, Hubert Dorawa, Michalina Majer.
Z treściami prac wygranych i wyróżnionych będzie można zapoznać się na wystawie w korytarzu BOK oraz w Internecie.
Komisja konkursowa szczególną uwagę zwracała na zgodność z tematem konkursu, poprawność językową i stylistyczną notki historycznej dołączonej do zdjęcia, zgodność z regulaminem konkursu, pomysłowość i zaangażowanie uczestników.
Wpłynęło 21 prac, 5 osobowa komisja przyznała 1, 2 i 3 miejsce (nagrody pieniężne) oraz 5 wyróżnień, a sponsorem nagród dla wyróżnionych jest obok SH Osorya Czas Chojnic.
Wśród opisywanych przedmiotów pojawiły się: młynek ręczny do kawy, zegarek kieszonkowy, dwa stoliki od maszyny do szycia, tramwaj stojący na podwórku, radio lampowe, stolik z przedwojennego majątku w Konarzynkach, półmisek z wizerunkiem Paula von Hindenburga, taczka, maszyna do szycia, drewniana forma do chleba, wiertarka stołowa, uchwyt do szklanki, drylownica, kołowrotek, maselnica, motocykl, sztućce, hełm niemiecki, barometr, książka "Żywoty świętych".
Wygrana praca Jakuba Kostrzewskiego
"Przedmiotem mojego opisu jest metalowy uchwyt do szklanki z czasów II Wojny Światowej. Historia tego przedmiotu jest związana z moją rodziną, która doświadczyła represji od Niemców w czasie okupacji Polski. Mój pradziadek Walter Gostomczyk został wcielony do wojska niemieckiego. Podczas przepustki uciekł do partyzantów, ukrywających się w lasach pod Swornegaciami. Z tego powodu w kwietniu 1944 r. moja prababcia Anna Gostomczyk wraz z czwórką dzieci: Franciszkiem, Stanisławem, Anielą i moją babcią Zofią została wywieziona do niemieckiego obozu dla politycznie podejrzanych. Najpierw do Ilsenburga, a potem do Stadhoffen. Tam wyzwolili ich Amerykanie. Wracając pociągiem do Polski, zatrzymali się między innymi w mieście Arnstadt. Podczas postoju chłopcy wzięli kilka metalowych uchwytów do szklanek ze zbombardowanego hotelu dworcowego (Bahnhofshotel). Dowodem tego jest sygnatura na spodzie uchwytu do szklanki wskazująca na to, że pochodzą one z zastawy tego hotelu. Dzisiaj przedmiot ten służy jako dekoracja i pamiątka z tamtych wydarzeń. Moja babcia Zofia Kostrzewska nie pamięta tych trudnych wydarzeń, ponieważ miała wtedy dwa lata. Wiemy natomiast, jak trudne było życie zesłańców, gdy musieli służyć Niemcom. Dziewczynki chodziły do ochronki, a starsi chłopcy musieli pomagać w pracach."


Komentarze
Prześlij komentarz